W odpowiedzi do: MarcinKonin
Marcin, masz rację, że przy rolnikach potrafi się zacząć przepychanka o to, czy to jeszcze “konsument”, czy już jednak działalność zarobkowa. U mnie w rodzinie temat przerabiany był dwa lata temu: sam KRUS i fakt, że gospodarstwo jest “niewielkie”, nie zamyka sprawy, bo sąd bardziej patrzył na skalę, sprzedaż płodów/usług i to, czy to wygląda jak regularny biznes. Co do dzierżaw, w praktyce największy stres był o to, czy syndyk będzie chciał je wypowiadać, ale finalnie zostawili te, które miały sens dla utrzymania gospodarstwa, a przy jednej umowie była rozmowa z właścicielem, żeby nie robić nerwów. Dopłaty z ARiMR też budzą emocje, bo to często jedyne stabilne pieniądze, i tam kluczowe okazało się, na kogo są składane wnioski i czy nie ma zaległości/komornika na rachunku – część środków potrafi “zniknąć” na zajęciach, zanim człowiek się obejrzy. U nas dopłaty nie przepadły z dnia na dzień, ale były wciągane w ogólny obraz majątku i dochodów, więc trzeba było to sensownie poukładać w papierach i w rozmowach. Najbardziej problematyczne okazały się stare zaległości po działalności pobocznej (US/ZUS), bo to nie są “zwykłe” raty jak kredyt na maszynę i potrafią mocno namieszać w planie spłat. Masz te dzierżawy na piśmie i dopłaty idą na Ciebie jako dzierżawcę, czy na właścicieli gruntów?